Wyciągnij kartkę, weź do ręki ulubiony długopis i zapisz wszystkie postanowienia noworoczne. Ja zacznę
– schudnąć 20kg w styczniu
– przebiec walentynkowy maraton (to co, że ostatnio biegałam w podstawówce… czyli 16 lat temu)
– codziennie chodzić na crossfit
– jak już schudnę, to znajdę miłość
– jak schudnę, kupię mieszkanie
– rzucę pracę i zacznę żyć na 100% od stycznia
Co może pójść nie tak ? WSZYSTKO.
Nie rób takich oczu. Wiem, że trochę się wystraszyłaś, ale uwierz…mam rację. W tym przypadku, wszystko pójdzie nie tak. Na zdrowy rozum, nie schudniesz 20kg w miesiąc! Chyba, że zastosujesz dietę 500kcal i będziesz codziennie ćwiczyć, aż padniesz. NIE POLECAM.
Nie wspomnę o kolejnych postanowieniach. Jak schudniesz, to coś się wydarzy. Czy naprawdę warto czekać, aż zgubisz kilogramy ? Lepiej nie. Na artykuł, w którym pofantazjujemy sobie, co się stanie, gdy schudnę, zapraszam Cię już za tydzień.
Twoje pytanie pewnie brzmi „to co mogę zrobić, aby w Nowym Roku, skutecznie schudnąć?”. Weź trzy głębokie wdechy, zaparz sobie dobrej kawy/herbaty, weź nową kartkę i notuj. Bo to co dzisiaj Ci opiszę, będzie podstawą Nowej Ciebie.

-
Weź pod uwagę siebie.
Ile razy zaczynałaś dietę od 1 stycznia lub od poniedziałku. Kompletnie nieprzygotowana , nieuzbrojona w fit produkty, oznajmiłaś DZISIAJ SIĘ ODCHUDZAM. Nadszedł ten wielki dzień, życiowej rewolucji. Stajesz przed lodówką, otwierasz, a tam…światło, albo pozostałości imprezowego jedzenia, czytaj pizza lub inne nie fit produkty. W tym momencie, mówisz do sobie „Boże, przecież ja nigdy nie schudnę. Nawet w lodówce nie mam jajek, pomidora ani mleka. Wszystko na nic. Zacznę od jutra”.
Tyle, ile razy powiedziałaś sobie, że zaczniesz od jutra wiesz sama. Dlatego prostą strategią na rozpoczęcie odchudzania, jest
– zastanowienie się co lubisz jeść. Jakie produkty Ci służą, a jakie wręcz przeciwnie.
– czego nigdy nie przełkniesz.
– jak wygląda Twój tryb dnia. Praca, rodzina, czas wolny. Ile masz czasu na przygotowanie posiłków, ćwiczenia.
– w kim masz wsparcie. Rodzina, przyjaciele ?
– gdzie ładujesz baterie. Co pomaga Ci się zrelaksować, odpocząć.
Zobacz, ile składowych wpływa na to, czy Twoja dieta dojdzie do skutku oraz czy ją utrzymasz. Nie wystarczy tylko zmienić jasnego pieczywa na ciemne i dorzucać do każdego posiłku warzywa. Chociaż, jest to bardzo dobra zmiana.
Trzeba w pierwszej kolejności przeanalizować, co TY byś chciała jeść, jaki masz tryb życia, bez czego, go sobie nie wyobrażasz.
Do mojego gabinetu zgłosiła się podopieczna, która na pierwszą wizytę przyszła z lista produktów, które lubi, a których nie lubi jeść. Byłam w niezłym szoku, ale stanowiło to dla nas, ogromne ułatwienie. Następnie analizowałyśmy jej tryb życia. Jaką ma pracę, czy może odgrzać posiłek, czy jest ktoś, kto jej pomaga. To wszystko, wpływa na to, czy Twoja dieta potrwa 3 dni, czy całe życia.
2. Małe kroki
Pojęcie dieta, kojarzy się z głodówką, wyrzeczeniami, trudnymi wyborami i zakazami jedzenia ulubionych potraw. Nic bardziej mylnego. Dieta to styl życia. Dieta, to wszystko co ląduje na Twoim talerzu. Jeśli stale odżywiasz się w McDonald, to masz taką dietę. Ograniczasz mięso, jesteś fleksitarianką itp.
Dlatego, zamiast traktować dietę, jako kilkutygodniowego zrywu, potraktuj ją jako maraton. Maraton, w którym swoje zmiany wprowadzasz mały krokami.
Jeśli nigdy nie jadłaś warzyw, to wybierz kilka, które według Ciebie będą smaczne i postaraj się dodawać do posiłków. Po plasterku, kawałku. Nigdy nie gotowałaś ? To nie rób od razu placków z mąki kasztanowej z dodatkiem glazurowanej marchewki i szarpanego kurczaka. To po prostu się nie uda. Gotuj jak najprostsze potrawy.
Stosując metodę małych kroków, szybciej dojdziesz do celu niż porywając się na diety, które obiecują szybkie (ale nie trwałe) efekty.

-
Nie dziel produktów na zakazane i nakazane
Jeśli właśnie teraz, wpadłaś na pomysł, aby z diety wyrzucić nabiał, tłuszcz, gluten lub inny składnik, to stuknij się w głowę długopisem, który trzymasz w ręce. Może wybijesz to sobie z głowy.
Nie ma nic gorszego, niż nabieranie siebie na to, że dieta bez danego składnika np. tłuszczu, przyspieszy odchudzanie i sprawi, że schudniesz 10kg w miesiąc.
To tak nie działa.
Wszystko rozbija się o bilans kaloryczny. Jeśli będziesz jadła mniej niż potrzebuje organizm, prawdopodobnie schudniesz.
Podział produktów na zakazane i nakazane, zda egzamin w momencie, kiedy chorujesz np. na zespół jelita drażliwego lub odczuwasz objawy, po niektórych produktach. W innym przypadku nie ma sensu.
Niepotrzebne wprowadzanie ograniczeń, może
– doprowadzić od niedoborów np. żelaza, magnezu, wapnia
– pogorszy funkcje hormonalne
– doprowadzić do zaburzeń odżywiania
– doprowadzić do zaburzeń miesiączkowania
– pogorszyć relację z jedzeniem i zrazić do diety
To tylko niektóre z konsekwencji. Dlatego, przechodząc na dietę, nie dziel produktów na zakazane i dozwolone. Możesz jeść wszystko i chudnąć.
-
Nie zaczynaj wszystkiego na hura.
Nie ma sensu od 1 stycznia biec na siłownię i rozpoczynać detoksu. To, że przez święta sobie pofolgowałaś, a w Sylwestra zjadłaś dwie pizzę, nie oznacza, że masz przez tydzień katować się detoksem sokowym. To już było i koniec. Mleko się rozlało, trzeba wyciągać wnioski. W następnego Sylwestra, nie zjesz dwóch pizz. Idziesz dalej.
Kolejny raz powtórzę, małe kroki. To właśnie one są dźwignią do sukcesu. Najpierw zacznij zmiany na talerzu. Dodawaj więcej warzyw, zamiast ciacha do kawy zjedz owoce, może zamiast coli wybierz sok lub wodę? Dopiero później bierz na siebie więcej.

5. Daj sobie czas i przestrzeń na popełniane błędów. Nie zawsze będzie tak różowo.
Będą momenty, kiedy będziesz chciała rzucić to wszystko. Walnąć tym jedzeniem, ćwiczeniami. To zupełnie normalne. Po fali radości, szczęścia z odchudzania, przyjdzie czas zmęczenia. W tym momencie zrób przerwę. Nie oznacza to, że masz całą dietę odsunąć na bok. Odpocznij. Nie gotuj, zjedz gotowca, kup sobie ciacho, nie idź na trening. Posłuchaj siebie.
Zdarzą się również potknięcia, szczególnie na początku. Nie będziesz wiedziała co zjeść na imprezie, czy możesz jeść w restauracjach. Zdarzą się chwile słabości, kiedy rzucisz się na paczkę ciastek. Są to momenty, które muszą się wydarzyć. Wtedy wyciągasz wnioski. Analizujesz, co poszło nie tak, co się stało, że rzuciłaś się na te ciacha. Może był problem z zajadaniem emocji, byłaś głodna, wpływa na to wiele czynników. Dogłębna analiza, pozwoli Ci, skutecznie przeciwdziałać takim sytuacjom w przyszłości.
Podsumowując
Jak przeczytałaś, masz 5 prostych i milowych kroków do zrealizowania. Nie będzie łatwo, ale będzie warto. Dzięki temu, pod koniec tego roku, nie powiesz już sobie „Boże, znowu nie schudłam.” Podziękujesz sobie, za to, że przeczytałaś ten artykuł, przeanalizowałaś swoje postanowienia i dałaś sobie szansę, na zdrową, trwałą redukcję, bez efektu jo-jo.
Do zobaczenia !